Jednak na początek, wyraźnie chcę podkreślić, że ubóstwiam męskie towarzystwo, a jeszcze bardziej męskie wyprawy w góry, w których nie raz z wielką radością uczestniczyłam.

Jednak czysto kobiece wyprawy też mają swoje plusy. 😉

 

  1. Koniec z wymówkami.

Kiedy wspinasz się z kobietami, nie istnieje wymówka ‘bycia kobietą’ w zespole. Wówczas masz takie same szanse dotarcia do celu jak Twój partner. W teamie męskim siłą rzeczy, zawsze będziesz słabsza i trochę inaczej traktowana. Kiedy zespół jest czysto kobiecy sytuacja zachęca do zdrowej rywalizacji, wszystkie uczestniczki wyprawy mają równe szanse, wzrasta motywacja i duch walki.

 

  1. Samica beta.

Kobiety maja podobny zapał i siłę walki, cenią sobie wspólne osiąganie sukcesów, nie mają wysokiego ego i nie muszą udowadniać, że są samcem alfa. Wspólnie celebrują i dzielą się powodzeniami. Nie muszą być najlepsze i niezniszczalne.

 

  1. Matka Natura.

Kobiety – tak samo zresztą jak mężczyźni – mają swoje podobne spostrzeżenia, nawyki i potrzeby – natury nie oszukasz. Dobrze jest więc dzielić przygodę z kimś, kogo nie irytują damskie rozmowy i poglądy, oraz nie zniesmaczają damskie potrzeby fizjologiczne.

 

  1. Egzaltacja.

Mimo iż nie lubię zakupów, błyskotek, rozmów o makijażach i najnowszych trendach w kolorystyce lakierów do paznokci, to jednak tak samo jak większość kobiet lubię się ekscytować i dawać upust emocjom. Skaczę więc i krzyczę z radości na szczycie, co nie zawsze jest zrozumiane przez płeć przeciwną, która raczej zadowolenie okazuje w sposób opanowany.

 

  1. Atmosfera.

Trzeba przyznać, że kobiety bywają rozważniejsze i bardziej cierpliwe w górach. Mniej martwią się, że nie zdobędą szczytu i łatwiej potrafią pogodzić się z porażką lub przyznać do błędu. Dzięki czemu w zespole jest mniej napięć, a atmosfera jest bardziej przyjazna. Wbrew stereotypom, kobiety w górach nie są zawistne i złośliwe.

 

Aby Panowie nie poczuli się pokrzywdzeni, tekst o plusach męskiego towarzystwa już niedługo. 😉

Komentarze

Odpowiedz